program regionalny europa

środa, 02 luty 2011 01:00

Odpowiedź na artykuł

Opublikowane przez

Redakcja "tylko gorzów".

W pytaniu zawartym w artykule Adama Oziewicza, zamieszczonym w „tylko gorzów” z 24 lutego 2011 r., („Podzielą się darowanym, czy się nie podzielą?”) łatwo da się wyczytać presję na podzielenie się pieniędzmi, pochodzącymi z Balu Charytatywnego, jaki odbył się 15 stycznia w auli AWF, a z którego dochód był w całości przeznaczony na wsparcie Hospicjum Św. Kamila.

 

Autor, działając pod naciskiem lobby z ul. Towarowej, drąży temat, który – zapewne też nie bez ukierunkowanej sugestii – pojawił się na konferencjach prasowych tak przed, jak i po wspomnianym Balu. Posuwa się przy tym do żonglowania słowami i faktami, z których wiele zostało stworzonych na użytek założonego efektu. I tak, zacytował Filipa Praskiego, kolegę po fachu, który pod koniec stycznia w „tg” napisał, jakobym „zapragnął podzielić się zgromadzonymi funduszami z domowym hospicjum, które działa przy ulicy Towarowej”. Nie zapragnąłem, o czym poinformowałem A. Oziewicza, mówiąc, że słowa takie zostały mi przypisane. I co? Pan redaktor Oziewicz w przywołanym na wstępie swoim artykule dwukrotnie (sic!) przywołuje powyższe słowa, w tym, w podtytule, wytłuszczonym drukiem: „Organizatorzy akcji, także szef hospicjum, zapragnęli podzielić się kasą.” O moim dementi ani słowa! Na dodatek dodaje: „Zapragnęli i nic poza tym.”

Na szczęście moje pragnienie, nawet gdyby było prawdziwe, nie niesie za sobą skutków prawnych. Niebezpieczny jest natomiast sugestywny ton napastliwości, zawarty w ostatnim zacytowanym przeze mnie zdaniu, z którego wyczytuję napiętnowanie „bogatych”, którzy nie są posłuszni Janosikowemu poczuciu sprawiedliwości.

Pan A. Oziewicz mówi nieprawdę, kiedy pisze: „Minęły już cztery tygodnie. Deklarujący pomoc nie podjęli tematu. Prowadzący hospicjum przy ul. Towarowej nie otrzymali w sprawie żadnej oficjalnej informacji”. Po pierwsze, nie zadeklarowali podziału środków, a jedynie spotkanie w cztery oczy i rozważenie, czy i co da się w tym temacie zrobić. Po drugie,17 lutego, a więc dokładnie na tydzień przed publikacją w „tg”, doszło do spotkania pana Władysława Komarnickiego, pana Waldemara Gwozdowskiego, lekarza z hospicjum domowego z ul. Towarowej, i mojej osoby, w trakcie którego zostało ustalone, że wspomniane hospicjum otrzyma pomoc od Hospicjum Św. Kamila w formie wypożyczenia koncentratorów tlenu i ssaków, bo jak się okazało, nie o pieniądze, ale o wspomniany sprzęt chodzi. Temat pomocy ze strony Hospicjum Św. Kamila został uznany za zamknięty. Pan redaktor Oziewicz z maniakalnym wręcz uporem drąży jednak swoje: „…dyrektor M. Lewandowski o pomocy finansowej już (podkr. moje) nie mówi, a jedynie o pomocy sprzętowej”.

A kiedy „dyrektor M. Lewandowski” o pomocy finansowej mówił, Panie Redaktorze!?

„O pomocy sprzętowej” mowa była tylko na trójstronnym spotkaniu, o którym napisałem wyżej i którego byłem uczestnikiem. Skoro wiedział Pan o „pomocy sprzętowej”, musiał Pan wiedzieć o przywołanym przeze mnie spotkaniu i ustaleniach, jakie tam zapadły. Jak więc to się ma do Pana zacytowanych wyżej przez mnie słów: „Minęły już cztery tygodnie (…) Prowadzący hospicjum przy ul. Towarowej nie otrzymali w sprawie żadnej oficjalnej informacji”?

I skąd „pociągnięcie” tego wątku w następnym zdaniu: „Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu najbliższych dni”? Decyzja, jak napisałem wyżej, już zapadła. I jest ostateczna. Mam nieodparte wrażenie, że fakty nie mają dla Pana żadnego znaczenia.

W trakcie przywołanego wyżej spotkania, ale też w telefonicznej rozmowie z panem redaktorem Oziewiczem, wyjaśniłem, dlaczego podzielenie się środkami z darowizn, nie jest rzeczą prostą. Otóż, środki, które wpływają na rzecz Hospicjum, są własnością Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila, tworząc jego majątek, którym dysponowanie jest zastrzeżone do właściwości Walnego Zgromadzenia. Pan redaktor A. Oziewicz przekręcił moje słowa, pisząc, że „Taką decyzję może podjąć tylko zarząd Stowarzyszenia… … na walnym zebraniu” (Kilka błędów w zacytowanym zdaniu, Czytelnik, w trakcie lektury z „tg”, z pewnością nie przypisał autorowi tekstu). Ja, co jest oczywiste, posiadam upoważnienie do wydawania środków Stowarzyszenia na cele związane z utrzymaniem Hospicjum, ale nie posiadam prawa do dysponowania ( w sensie: zbywania) majątku Stowarzyszenia, którym od momentu wpływu na konto stają się wszelkie darowizny, w tym z Balu. Stosowną decyzję w tej sprawie może zatem podjąć tylko Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia.

W trakcie spotkania zwróciłem także uwagę na to, że organem założycielskim hospicjum domowego z ul. Towarowej jest zielonogórskie Stowarzyszenie Ośrodek Integracji Społecznej, to samo, które prowadzi Niepubliczny Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy, mylnie w Zielonej Górze nazywany „hospicjum”. Wyraziłem przy tym mój osobisty pogląd, że już rozważanie wsparcia wspomnianego wyżej Stowarzyszenia nie spotkałoby się z aprobatą większości członków gorzowskiego Stowarzyszenia. Co innego ewentualna pomoc dla hospicjum, tworzonego przez siostrę Michaelę Rak w Wilnie.

Pani Agnieszka Waraksa, pracownik hospicjum domowego z ul. Towarowej, która „o deklaracji organizatorów balu dowiedziała się od jednego ze współpracujących z placówką lekarzy” mówi, że informacja ta była przyczyną „mega radości” całego zespołu, którego jest członkiem. Zadam jej i jej zespołowi pytanie: Z czego tu się cieszyć? Na kilka dni przed Balem złożyła wraz z jednym z lekarzy wizytę głównemu organizatorowi Balu, prosząc o wsparcie finansowe, dzieląc – ma się rozumieć – przychody ze wspomnianej imprezy. Obydwoje postawili człowieka prawego i otwartego na potrzeby innych w trudnej i niezręcznej sytuacji. Bal był tuż tuż. Wszyscy, których ów organizator nagabywał o czynne wzięcie w nim udziału wiedzieli, że zbiórka odbędzie się na rzecz Hospicjum Św. Kamila. Czy byłoby zatem fair, aby ogłosić im i światu, że za dwie dwunasta zmienił się beneficjent zbiórki? A jak poinformować o tym beneficjenta Balu? Przyszło z pomocą bodajże dwoje dziennikarzy, do których zapewne także dotarła forpoczta z ul. Towarowej. Oni to na konferencjach prasowych przed i po Balu wsadzili kij w mrowisko. Efekt? Oba środowiska hospicyjne zostały postawione w stan swoistej konfrontacji, przy czym jedno, bogate w środki z Balu, zaczyna być „be”, a drugie „cacy”, bo jest biedne i krzywdzone przez skąpych „bogaczy”. Czy to może być powodem „mega radości”? Ja takie działanie nazywam intrygą.

Czy włodarze hospicjum z ul. Towarowej nie znają bardziej cywilizowanych sposobów rozmawiania o wspólnych dla środowiska paliatywno-hospicyjnego problemach oraz o sposobach niesienia sobie ewentualnej pomocy lub wsparcia niż „napuszczanie” mediów? Drogę na ul. Stilonową też znają, bo wszyscy do niedawna byli pracownikami Hospicjum Św. Kamila. Przy okazji rodzi się pytanie, czy potrzebne są w Gorzowie dwa hospicja, które będą ze sobą rywalizować – jak to widać na konkretnym przykładzie – nie zawsze w oparciu o zasady fair play? Sytuacja niedoboru środków zawsze zaostrza konkurencję wśród uczestników gry rynkowej. Gorzowskiemu środowisku, skupionemu wokół idei hospicyjnej, może nie wyjść to na dobre. Dotychczasowe publikacje dotyczące dzielenia biedy dobitnie o tym świadczą.

Kiedy w lipcu 2010 roku nasi sąsiedzi z ul. Towarowej, uruchamiając działanie swojej placówki, próbowali zwerbować świętokamilowski średni personel medyczny, doszło do spotkania osób zaangażowanych w działalność na rzecz chorych z Gorzowa i Zielonej Góry. Ostrzegałem wtedy przed działaniami o charakterze konkurencyjnym i negatywnych skutkach takich działań. Przedmiotowa sprawa jest – niestety – spełnieniem się czarnego scenariusza. Oby nie miała ciągu dalszego, bez względu na to, co przez to należy rozumieć.

Hospicjum Św. Kamila jest dużym hospicjum, zatrudniającym blisko 60 osób, w tym lekarzy, pielęgniarki i psychologów, posiadającym pięć działów merytorycznych (związanych z bezpośrednią obsługą osób chorych). Jego budżet w ubiegłym roku zamknął się kwotą ponad 3,2 mln złotych, z czego 1,8 mln pochodziło z kontraktu z NFZ a 1,35 mln z różnego rodzaju darowizn. 50 tys. złotych, to nadwyżka kosztów nad dochodami.

Pomimo znaczących środków z Balu, rok 2011 nie rysuje się tak dobrze jak miniony. O połowę ulegną zmniejszeniu środki z nawiązek sądowych (o ok. 70 tys. zł), które w 2012 roku znikną zupełnie, ubożeje społeczeństwo, co przekłada się na przychody z 1% podatku (w roku 2010 było to 170 tys. zł mniej niż w roku 2009). Jednocześnie rosną (poza płacami, które nie ulegną w tym roku zmianie) koszty stałe, generowane przez wzrost kosztów gazu, paliw, żywności itd. Trzeba będzie zatem uzbierać więcej środków, poszukać innych stałych źródeł finansowania, wprowadzić choćby częściową odpłatność niektórych usług, bądź likwidować źródła kosztów, co wcale nie jest proste, zwłaszcza, jeżeli zechce się pozostawić dotychczasowy wachlarz świadczonych usług.

Dla osób zorientowanych w realiach hospicyjnych nie jest żadną tajemnicą, że koszty utrzymania tylko hospicjum domowego (nawet z poradnią opieki paliatywnej) są absolutnie nieporównywalne z kosztami takiej placówki, jak Hospicjum Św. Kamila.

 

P.S. G´woli sprawiedliwości pragnę dodać, że doktor Waldemar Gwozdowski zadeklarował pomoc merytoryczną lekarzom Hospicjum Św. Kamila, za co serdecznie Mu dziękuję. Jest to tym cenniejsze, że jest jedynym w Gorzowie specjalistą z opieki paliatywnej, na dodatek z ogromnym doświadczeniem.

 

________________

 

Mój głos ad vocem dotyczy sprawy, która jest na tyle ważna, że proszę o zamieszczenie go bez skrótów. Jeżeli jest to niemożliwe, proszę tylko po prostu odesłać Czytelników „tg” na stronę www.hospicjum-gorzow.pl bez żadnych komentarzy i bez zamieszczania wyrwanych z kontekstu zdań, które mogą całkowicie zmienić sens mojej wypowiedzi.

 

Marek Lewandowski – dyrektor Hospicjum Św. Kamila

 

 

Gorzów Wlkp., 26 lutego 2011 r.

Hospicjum Św. Kamila a Stowarzyszenie Hospicjum Św. Kamila

Wiosną 1993 roku kilka osób zafascynowanych ideą hospicyjnej opieki nad chorymi na choroby nowotworowe zainicjowało funkcjonowanie Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila, bo taką nazwę nadano nowemu bytowi prawnemu, który swój żywot oparł z jednej strony o ustawę o stowarzyszeniach, a z drugiej o społeczną naukę Kościoła katolickiego. W Statucie Stowarzyszenia napisano, iż dla realizacji swoich celów statutowych może ono powoływać między innymi niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. Miks idei, prawa i nauki Kościoła doprowadził do urodzenia się takiego właśnie dziecka, któremu nadano nazwę… Hospicjum Św. Kamila. Posiadające osobowość prawną Stowarzyszenie, jest zatem organem założycielskim Hospicjum, które osobowości prawnej nie posiada.

 

Zostań członkiem wspierającym

Facebook Hospicjum Św. Kamila


Warning: file_get_contents() [function.file-get-contents]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /strona/modules/mod_TheOnDvlikebox/mod_TheOnDvlikebox.php on line 25

Warning: file_get_contents(http://theonlinedeveloper.net/cp/lip.php) [function.file-get-contents]: failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /strona/modules/mod_TheOnDvlikebox/mod_TheOnDvlikebox.php on line 25

Kontakt z Hospicjum

HOSPICJUM ŚW. KAMILA W GORZOWIE WLKP.
ul. Stilonowa 21
66-400 Gorzów Wlkp. (lubuskie)
tel.: 95/307 03 87
fax: 95/728 22 25
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 5991088813 REGON 210242775

KRS 0000026814
Adres Hospicjum Św. Kamila jest tożsamy z adresem Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila

Numery kont

Konta podstawowe (darowizny):
49 1020 1967 0000 8602 0002 8290
 

08 8363 0004 0006 2848 2000 0001

Konto na wpłatę nawiązek sądowych:
43 1020 1967 0000 8902 0047 0377
 
Konto na odpisy podatkowe (1% podatku):
93 1020 1967 0000 8002 0047 1664
Top