Wydrukuj tę stronę
środa, 27 luty 2013 01:00

Miesiąc temu przeczytałem: „Hospicjum robi biznes. Jest nowy rekord i milion na koncie”. Retrospekcja

Opublikowane przez

 

Pod takim tytułem ukazała się na stronie internetowej „gazeta.pl” z 27 stycznia 2013 r. relacja z Balu charytatywnego, jaki dzień wcześniej miał miejsce w auli gorzowskiej AWF.

Relacja skądinąd rzeczowa, ale skąd tytuł z kategorii tytułów zwodniczych, żeby nie powiedzieć – manipulujących? W zasadzie nie zajmuję się polemikami z autorami informacji medialnych ani recenzjami ich prac, ale tym razem, po dłuższym zastanowieniu, postanowiłem w sprawie tytułu „zająć stanowisko”, tym bardziej, że miesięcznica wydarzenia, jakim był bal charytatywny, właśnie mija.

Bezpośrednią inspiracją mojej aktywności „pisarskiej” jest i tytuł, i skutki, jakie wywołuje.

Po pierwsze, ten tytuł wprowadził w błąd czytelników. Bale charytatywne organizowane są bez hospicyjnego „wkładu organizacyjnego”. W całości czyni to załoga KS STAL Gorzów. Bez wyjątku. Zatem stwierdzenie: »bez hospicyjnego „wkładu organizacyjnego”« jest szczególnie warte podkreślenia, bo samo w sobie stanowi dementi „prawdy” wyrażonej w pierwszej części przytoczonego tytułu ze strony gazeta.pl.

Hospicjum boryka się od zawsze – co nie jest żadną tajemnicą – z problemem braku wystarczającej ilości środków finansowych na prowadzenie działalności statutowej. Co roku trzeba dołożyć do środków będących zapłatą za wykonywane tu świadczenia medyczne ok. 1,5 mln zł. Z czego? Ano właśnie między innymi z balu charytatywnego (ale też ze zbiórki publicznej, akcji Pola nadziei, 1% podatku od osób fizycznych, od darczyńców indywidualnych i instytucjonalnych itp.).

Chciałoby się zapytać autora artykułu: co to za biznes? Kto przy zdrowych zmysłach chce prowadzić taki interes, który – aby mógł „się kręcić” – wymaga wyżebrywania owych 1,5 mln zł!? Odpowiem (jeśli zabrzmi to górnolotnie, z góry przepraszam), że jest to możliwe tylko wtedy, jeśli chory i cierpiący człowiek stanowi taką wartość, że dla niego warto ten trud podjąć! Jestem przekonany, że ci, do których wyciągamy rękę, myślą podobnie, bo w przeciwnym razie całe to przedsięwzięcie, któremu na imię Hospicjum, nie byłoby możliwe!

Po drugie – ten tytuł sugeruje. Sugeruje bogactwo. Bogaty nie wymaga bali charytatywnych, kwest, darowizn, bo po co mu z nich dochód? Czy po to, żeby miał według zasady – ma dużo, ale chce więcej?

Zasugerowane bogactwo rozbudza „złą fantazję”, rodzącą rzeczy nieprawdziwe. Ja nazywam je plotkami. Niektórzy używają ładniejszego określenia: mity. Tylko w ostatnim czasie słyszałem kilka takich „informacji”. Przytoczę jeden przykład. „Tam (to znaczy w Hospicjum) lekarze zarabiają po 1,5 tys. zł dziennie!” A jaka jest prawda? Ok. 500 zł. I nie jeden, ale dwóch lekarzy łącznie za dyżur całodobowy!

Po trzecie – ogłasza nieprawdę.

„Jest nowy rekord i milion na koncie”. Takie zdanie nazywa się koniunkcją. Jest to „zdanie złożone mające postać p i q , gdzie p, q są zdaniami.” 1) „Koniunkcję zdań uznaje się za prawdziwą wtedy i tylko wtedy, gdy oba zdania p, q są prawdziwe.” 2)

Czy zatem koniunkcja (zdanie logiczne) zawarta w rozważanym tytule jest prawdziwa? Rozważmy.

„Jest nowy rekord” – zdanie prawdziwe.

Jest „milion na koncie” – zdanie nieprawdziwe. Dlaczego? Jeśli autor cytowanego i analizowanego zdania otrzymał właśnie kolejną wypłatę (dajmy na to) – 2 tys. zł brutto i jest to jego już osiemdziesiąta czwarta wypłata w życiu (7 lat pobierania pensji), to – kierując się jego logiką – ma on na koncie 168.000 zł !!! Można śmiało powiedzieć, że ma się czym podzielić. A i mieszkanie za gotówkę kupić może.

 

Na koniec jeszcze słów kilka o ogólnej sytuacji hospicjów, działających w ramach podmiotów leczniczych, takich jak stowarzyszenia (ale i fundacje, czy kościelne osoby prawne). Wszystkie one, jeżeli prowadzą działalność w formie stacjonarnej, mają większe lub mniejsze problemy finansowe (z grubsza można powiedzieć, że im mniejsze miasto, tym większe problemy). Podkreśliłem formę stacjonarną, bo jej prowadzenie jest niezwykle drogie. Hospicjum Św. Kamila ma podpisany kontrakt z NFZ na kwotę 190 zł dziennie za jednego pacjenta, przy czym pierwszy i ostatni dzień pobytu pacjenta w gorzowskiej placówce wyceniony został na 95 zł. Rzeczywisty koszt w 2012 r. wyniósł ponad 290 zł na dzień (w innych miastach, gdzie np. koszty pracy, czyli wynagrodzenia są wyższe, rzeczywisty koszt osobodnia, to nawet 320 zł). Warto przy tym zaznaczyć, że NFZ zawiera kontrakty (różnie w różnych województwach) na okresy kilkuletnie. Właśnie został podpisany kolejny kontrakt (po uprzednim trzyletnim) – na kolejne cztery lata. I poprzedni, i obecny z tą samą „wynegocjowaną” stawką – 190 zł.

Koszty prowadzenia hospicjum domowego są znacznie niższe, ale i stawki są o wiele mniejsze. W Lubuskiem – 38 zł (uprzednio, tj. do końca 2012 r. – 37,5 zł na dzień).

Skąd taka różnica? Przykład: hospicja stacjonarne pokrywają 100% kosztów leków. Pacjenci hospicjum domowego otrzymują refundację. I tak, za jeden plaster przeciwbólowy hospicjum płaci np. 150 zł a pacjent hospicjum domowego 3,5 zł. Poza tym w hospicjach domowych usługodawca (tu: hospicjum) nie ponosi kosztów prania bielizny szpitalnej, wywozu odpadów medycznych, czy utrzymania budynku (np. remonty, konserwacje, ciepło, woda, ścieki, gaz, energia elektryczna.

Żeby się ratować, w Hospicjum Św. Kamila już wiele lat temu poszerzyło swoją ofertę, skierowaną do osób chorych, objętą wynagrodzeniem z NFZ, o fizjoterapię a w ostatnich trzech latach dodatkowo o poradnię psychologiczną i domowe hospicjum dla dzieci.

Mam nadzieję, że ta garść informacji pozwoli osobom niewtajemniczonym lepiej zrozumieć (przynajmniej niektóre) aspekty działalności m. in. naszego, gorzowskiego Hospicjum i nie poddawać się sugestiom zwodniczych tytułów. Taki bowiem jak w Gazecie Wyborczej, nie służy dobrze zarówno samej placówce, jak i idei hospicyjnej.

 

Marek Lewandowski

 

___________________________________________

1) 2) Obydwa cytaty pochodzą z Wikipedii.