program regionalny europa

wtorek, 24 wrzesień 2013 12:50

Pani Elżbiecie Kostyrze serdeczne Bóg zapłać!

Opublikowane przez

1. Hospicjum jest szczególnym miejscem, w którym codzienne doświadczenie miłości bliźniego jest tak namacalne, jak odczucie uścisku dłoni, czy ciepła bijącego od słońca w upalny dzień. Ta realność miłości – niemal zmaterializowana – jest wręcz niepojęta.

Aż trudno sobie wyobrazić, jaką wszyscy „nasi” chorzy otaczani są życzliwością, serdecznym współczuciem, modlitwą, empatią, solidarnością w cierpieniu. Myślę, że wielu spośród chorych a także członków ich rodzin nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Podobnie jak wiele „osób trzecich”, które Hospicjum postrzegają jako miejsce magiczne, tajemnicze, dalekie, nierealne a nawet budzące lęk; miejsce, o którym się słyszy, zwłaszcza w okresie różnego rodzaju nagłaśnianych przez media akcji, ale które (też) lepiej omijać z daleka. A to przecież – jak już powiedziałem na początku – miejsce szczególne; miejsce, w którym „łączy się niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi”.

To miejsce potrzebne jest nie tylko chorym, dla których – jak to powiedziała jedna z uczestniczek ubiegłorocznego spotkania w Hospicjum, poświeconego sprawie komunikacji z chorymi – to miejsce i czas w nim zostały im dane jako dar o wielkim znaczeniu dla ich wieczności; inni – a jest ich wielu, bardzo wielu – takiego czasu nie otrzymują; czasu na przemyślenia, na wyciszenie, na refleksje dotyczące spraw najważniejszych, na przewartościowania, na pojednania i przebaczenia, na odkrycie (często ponowne) Boga i Jego miłości.

To miejsce potrzebne jest nam – ludziom z otoczenia chorego. Jest potrzebne, by odkryć, że on, chory, jest nam potrzebny. Że jest nam potrzebne jego cierpienie, ból i samotność. Cierpienie, bo przyczynia się do naszego zbawienia, wyjednując nam łaski. Ból, bo wyzwala pokłady naszego solidaryzmu, wrażliwości i empatii, zespalając w ten „dziwny” (acz dla Boga jakże naturalny) sposób, nas z nim (chorym) w człowieczeństwie i w jedności trwania w ludzkim braterstwie. Samotność, bo daje nam szansę na wypełnienie pustki, która jest pochodną samotności, naszą obecnością; obecnością przy nim, chorym, przy Chrystusie, który jest obecny w cierpiącym.

2. Pozwoliłem sobie na długi wstęp, który z pozoru nie koresponduje z tytułem widniejącym nad tym tekstem. Ale tylko z pozoru. Pani Elżbieta Kostyra, na co dzień właścicielka bogdanieckiej restauracji „Zbyszko” – jak dziesiątki i setki innych osób – uosabia myśli zawarte wyżej. Jest z chorymi, stara się ich wspierać w sposób, jaki sama wybrała i który jest równie ważny, jak każdy inny. Kilka dni temu pojawiła się w hospicyjnych drzwiach z rękami pełnymi darów – ubrań, pościeli, kwiatów do kaplicy, z koszem żywności… Czyż miłość do bliźniego, wyrażona w takich gestach, nie jest odbiciem piękna ludzkiego serca i czy nie wypełnia „wymogów” ewangelicznych? "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 37-40).

3. Miłość nie istnieje w pustce, dokonuje się tylko w wymiarze międzyosobowym. Obdarowujący nie musi wiedzieć, że obdarowując, otrzymuje często więcej niż sam ofiarował. Parafrazując słowa Ojca świętego Jana Pawła II, wypowiedziane na Placu Zwycięstwa w dniu 2 czerwca 1979 roku, warto w tym miejscu powiedzieć: Nikt nie może tego zrozumieć bez Chrystusa, bez zakorzenienia w Ewangelii.

Dwa lata temu, podczas wręczania medali „Przyjaciel Hospicjum Św. Kamila”, córka jednaj z wolontariuszek odbierająca ów medal w imieniu swojej umierającej matki przywołała jej słowa, które – jej matka prosiła – by wybrzmiały wobec zgromadzonych: „Powiedz wszystkim, że ja zawsze więcej otrzymywałam, niż dawałam”. Kobieta ta przez lata, w każdy weekend, przynosiła chorym własnoręcznie wypiekane ciasto.

4. Przywołałem nazwisko pani Elżbiety, ponieważ otrzymałem od niej zgodę na wykorzystanie go w niniejszym tekście. Ale – jak już wspomniałem – takich aniołów dobroczynności jest wielu. Bardzo wielu. Pojawiają się ciągle. Stają w hospicyjnym progu i mówią: „Chce pomagać”, „Mam firmę, jeśli w czymś mogę pomóc, proszę dzwonić”, „Nie mogę być nieużyteczny(a), chcę zostać wolontariuszem i służyć chorym”. Albo: „Moja usługa nic nie kosztuje, niech zostanie moim wkładem w hospicyjne dzieło”, „Zrobię to chętnie dla chorych”.

To jest piękne; nie konkretny dar, nie konkretny czyn – chociaż są nie do przecenienia – ale to, co się za nimi kryje: ogromna głębia ludzkiego serca. Miłość. Kogoś, kto nie kocha, nie stać na takie gesty.

5. Trwa akcja „Pola nadziei”. Co chwilę ktoś puka do hospicyjnych drzwi i prosi o 200, 300 czy 500 cebulek. Szkoły, przedszkola, parafie, firmy, osoby fizyczne. Setki, tysiące ludzi, którzy nabywając cebulki, solidaryzują się z chorymi. Są z nimi obecni, są przy nich. Wymiar tej solidarności nie jest mierzony wysokością ofiary wrzucanej w zamian za cebulkę; jest nieskończony, niemierzalny przyjętymi środkami płatniczymi.

Czy wobec tego adekwatne jest słowo „dziękuję”, które staramy się my, pracownicy Hospicjum, w imieniu chorych i swoim własnym, wypowiadać pod adresem każdego z ofiarodawców? Zapewne nie, ale na dzisiaj tylko tyle możemy zrobić. Wierzymy, że nikogo z nich – z Was, Drodzy Czytelnicy tego tekstu i Przyjaciele Hospicjum – nie ominie przygotowana nagroda, według obietnicy: „Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!” (Mt 25, 34). Wierząc w to, powtarzamy: Bóg Wam zapłać!

                  

                                                                                   Marek Lewandowski

Hospicjum Św. Kamila a Stowarzyszenie Hospicjum Św. Kamila

Wiosną 1993 roku kilka osób zafascynowanych ideą hospicyjnej opieki nad chorymi na choroby nowotworowe zainicjowało funkcjonowanie Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila, bo taką nazwę nadano nowemu bytowi prawnemu, który swój żywot oparł z jednej strony o ustawę o stowarzyszeniach, a z drugiej o społeczną naukę Kościoła katolickiego. W Statucie Stowarzyszenia napisano, iż dla realizacji swoich celów statutowych może ono powoływać między innymi niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. Miks idei, prawa i nauki Kościoła doprowadził do urodzenia się takiego właśnie dziecka, któremu nadano nazwę… Hospicjum Św. Kamila. Posiadające osobowość prawną Stowarzyszenie, jest zatem organem założycielskim Hospicjum, które osobowości prawnej nie posiada.

 

Zostań członkiem wspierającym

Facebook Hospicjum Św. Kamila


Warning: file_get_contents() [function.file-get-contents]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /strona/modules/mod_TheOnDvlikebox/mod_TheOnDvlikebox.php on line 25

Warning: file_get_contents(http://theonlinedeveloper.net/cp/lip.php) [function.file-get-contents]: failed to open stream: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Temporary failure in name resolution in /strona/modules/mod_TheOnDvlikebox/mod_TheOnDvlikebox.php on line 25

Kontakt z Hospicjum

HOSPICJUM ŚW. KAMILA W GORZOWIE WLKP.
ul. Stilonowa 21
66-400 Gorzów Wlkp. (lubuskie)
Sekretariat   tel.: 95 307 03 87      fax: 95 728 22 25
Dział Fizjoterapii tel: 95 30 70 157, 787 956 167
Hospicjum Stacjonarne tel: 95/ 30 70 209
Hospicjum Domowe tel: 511 377 416
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 5991088813 REGON 210242775

KRS 0000026814
Adres Hospicjum Św. Kamila jest tożsamy z adresem Stowarzyszenia Hospicjum Św. Kamila

Numery kont

Konta podstawowe (darowizny):
49 1020 1967 0000 8602 0002 8290
 

08 8363 0004 0006 2848 2000 0001

Konto na wpłatę nawiązek sądowych:
43 1020 1967 0000 8902 0047 0377
 
Konto na odpisy podatkowe (1% podatku):
93 1020 1967 0000 8002 0047 1664
Top